„Głodna Planeta”. Kuchnie świata.

0

Książka Petera Menzela i Faith D’Aluisio „Hungry Planet” została wydana ponad 5 lat temu. Jednak ich zdjęcia przedstawiające rodziny z całego świata z zapasami jedzenia na 1 tydzień do dziś funkcjonują jako swoiste memy. Z tego co mi wiadomo w Polsce są szerzej znane całkiem niedługo.

Zdjęcia Menzela zdecydowanie mówią więcej niż tysiąc słów, zwłaszcza kiedy spojrzymy sobie na skrajnie różne zawartości kuchennych stołów np. Ameryki Północnej, Polski, Chin czy Czadu. Zarówno ceny tygodniowego jedzenia dla całej rodziny, jak i podstawowe menu są skrajnie różne. Ale wydaje mi się, że najciekawsze są prawdziwe historie ludzi na tych zdjęciach.

Galeria zdjęć z książki „Hungry Planet”.

Miałem szczęście wysłuchać wykładu Petera Menzela podczas kursu „Nutrition, Health, and Lifestyle” organizowanego przez Vanderbilt University i szczerze powiem, że była to jedna z najlepszych części kursu.

Jeśli chcecie poznać świat od kuchni, domowych kuchni prawdziwych ludzi, to zdecydowanie polecam Wam „Hungry Planet”, jest dostępna np. na Amazonie: Hungry Planet: What the World Eats

A żeby zachęcić jeszcze bardziej, przekażę kilka ciekawostek, które pokazują, że na całym świecie pewne podstawy diety są wspólne, i że nie ma czegoś takiego jak jedna idealna dieta. Złe lub dobre sposoby jedzenia mogą wyglądać zupełnie różnie. A co najważniejsze, mamy to szczęście, że żywność w sklepach pozwala naprawdę dobrze wybrać.

Peter i Faith podróżują już ponad 20 lat i często spędzają więcej czasu poza domem (w USA) niż w nim. Dzięki temu na własne oczy widzą jak zmieniają się nawyki żywieniowe w ich kraju, jak zmienia się wygląd ludzi na ulicach – stają się coraz więksi. To właśnie takie naoczne obserwacje są dla Petera i Faith inspiracją do dalszej pracy i w gruncie rzeczy szerzenia świadomego żywienia na świecie.

W książce „Hungry Planet” odwiedzają 30 rodzin w 24 krajach. W każdym domu nie tylko fotografują tygodniowe zapasy jedzenia, ale też spędzają tydzień z tymi rodzinami, poznają ich i jedzą to co oni.

W swoich wyborach nie poszukiwali rodzin przeciętnych wg statystyki. Kierowali się zdrowym rozsądkiem i wybierali rodziny z danego kręgu etnicznego.

Np. w Australii była to rodzina białych oraz rodzina pochodzenia aborygeńskiego.

Rodzina aborygeńska, mieszkająca na przedmieściach Melbourne, stanowi pewien przykład wpływu zwiększonych dochodów i dostępnej oferty na wybory żywieniowe. Kiedy zarabiamy więcej, mamy tendencję do wybierania bardziej kalorycznego i tłustego jedzenia, mięsa, rzeczy słodkich i niestety wysoko przetworzonych. Na stole tej rodziny jest prawie 27 kg mięsa na tydzień.

Niestety takie wybory nie pozostają bez wpływu na ich zdrowie – cała trójka dorosłych ma cukrzycę, ważą zbyt dużo, a ich mama przeszła zawał.

Jednak – co wydaje mi się ciekawe – zawartość ich stołu nie jest specjalnie różna od np. polskiego menu.

Buthan to skrajnie inny przykład. Zarówno w sensie finansowym, jak i produktów. Buthan to małe królestwo we wschodnich Himalajach. Ta buddyjska rodzina utrzymuje się z rolnictwa, a podstawą ich jedzenia jest ok 30kg worek ryżu dla 13-to osobowej rodziny oraz mnóstwo warzyw i owoców. Wydawać by się mogło, że w tak czystym środowisku nie ma problemów zdrowotnych dotyczących diety.

Ale problemy niestety są. Jednak pomimo tego w ciągu ostatnich kilku lat średnia długość życia wzrosła o 10 lat. A to dzięki programom edukacyjnym, które uczą rolników korzystać z górskiej wody powyżej pastwisk dla zwierząt (dotychczas korzystali z wody tuż obok zwierząt, często przez nie zanieczyszczonej). Dodatkowym problemem dla jakości wody jest fakt, że tam nie ma toalet. Generalnie wystarczyły krzaki. Powoli uczy się ludność jak korzystać z latryn. Tak więc nawet w – wydawało by się – ekologicznym raju w Himalajach, trzeba się dwa razy zastanowić, gdzie też była woda, której zamierzamy się napić.

Kolejnym ekstremalnie tanim przykładem jest Czad – obóz dla uchodźców z Darfuru w Sudanie. Nazywają się Aboubakar, a całe ich jedzenie jest dostarczane przez organizacje zajmujące się pomocą dla uchodźców. Głównie zboża, oleje oraz woda. Woda jest tam dużym problemem, bo w takich miejscach nie ma dostępu do wielu źródeł czystej wody.

Gdyby nie musieli opuścić swojego domu, w ich zapasach znalazły by się także kurczaki, kozy, owoce, warzywa i być może orzechy.

Uchodźców z Sudanu można wesprzeć m.in. poprzez PAH.

Jednak nawet jeśli odwiedzilibyśmy podobną rodzinę w ich domu, gdzie mieliby dostępne swoje tradycyjne jedzenie, raczej nie spotkalibyśmy osób otyłych – w Czadzie tylko 1% ludzi jest otyłych. Z drugiej strony mniej niż 2% ludności ma dostęp do elektryczności, więc każdy musi wykonać sporo czynności fizycznych przy najprostszych rzeczach.

U rodziny Dong w Chinach, nie widać wielu różnic pomiędzy ich jedzeniem, a znanym nam „zachodnim” menu. Oczywiście są różnice w doborze przypraw i tradycyjnych dodatków, ale efekty globalizacji są w chińskich miastach bardzo odczuwalne. W samym Pekinie jest kilkaset lokali KFC, a w całych Chinach otwierany jest średnio więcej niż 1 KFC dziennie.

Na stole rodziny Dong znajdziemy Colę w puszkach, japońskie piwa czy sushi. A ulubionym jedzeniem ich syna jest właśnie KFC. Na zakupy mogą chodzić do znanego nam Carrefoura albo do supermarketów należących do japońskich sieci.

Z kolei chińska, rolnicza rodzina Cui, mieszkająca 2 godziny drogi od Pekinu, prezentuje zupełnie inne zapasy na stole. Mnóstwo warzyw, owoców i zbóż, a także coś, czego nie było jeszcze kilka lat temu – pojedyncze butelki Coli czy Sprite. Jednak dla Cui wycieczka do fast-foodu jest całkowicie poza zasięgiem. Jak sami mówią – nie stać ich na takie jedzenie oraz jest za daleko. Ta rodzina nigdy nie próbowała zachodniego jedzenia tego typu. Poza napojami gazowanymi, które jakimś cudem są dostępne w ich wiosce.

Na ich stole, obok jajek, marchewek i kurczaków, widać także miskę wieprzowiny. I tu jest ciekawa rzecz – w Chinach spożycie wieprzowiny na jednego mieszkańca przekroczyło już spożycie w Europie. To może mieć znaczący wpływ zarówno na zdrowie Chińczyków, jak i na środowisko.

Ciąg dalszy w kolejnym wpisie.

hungry_planet