Polityka w kuchni, czyli Sowiety od kuchni

0

sowiety2Czy polityka może wpływać na jadłospisy domowych kuchni? Z perspektywy dzisiejszych czasów jest to niewyobrażalne. Z perspektywy komunizmu czasów Związku Radzieckiego sprawa zupełnie oczywista. Kulisy losów radzieckiej kuchni przybliża Irina Głuszczenko w swojej książce „Sowiety od kuchni. Mikojan i radziecka gastronomia”.

Głuszczenko koncentruje się nie tylko na kwestiach kulinarnych, ale ukazuje również tło polityczne w jaki sposób Związek Radziecki traktował ideologicznie kwestie zaopatrzenia, sposób produkcji żywności , konsumpcję i kwestie „wyzwolenia kobiet”. Dla komisarzy radzieckich „domowe jedzenie jest czymś staroreżimowym, zacofanym, burżuazyjnym. Należy z nim walczyć, tak samo jak z innymi przeżytkami starego świata. Zniszczenie idei domowego jedzenia jest konieczne, by wyswobodzić kobietę z kuchennej niewoli”.

Bohaterem książki Głuszczenko ustanawia Anastasa Mikojana, członka najwyższych władz radzieckich, który chyba jak jeden z nielicznych zakończył swoją aktywność zawodową przechodząc na emeryturę. W czasach rządów Stalina, Chruszczowa i Breżniewa nie było to takie oczywiste. Mikojan przez wiele lat odpowiadał za przemysł spożywczy i to nie tylko za kwestie związane z planowaniem produkcji ale też osobiście zatwierdzał etykiety produktów, próbował produkty przed wdrożeniem ich do produkcji. Ba, autorka nawet przytacza zdarzenie podczas którego Stalin, Mołotow i Kaganowicz testują próbki mydła – czy taki system mógł być sprawny i efektywny? Nietypowość Mikołajana podkreśla zdarzenie z 1936 r., kiedy Mikojan na polecenie Stalina udaje się w podróż do USA by podpatrzeć tam najnowsze technologie, które możliwe będą do wdrożenia. W trakcie podróży odwiedza supermarket i zachwyca się jedzeniem sprzedawanym na ulicy. Efektem podróży był pomysł by rozpocząć produkcję lodówek domowych. Jednak Stalin stwierdził, że zimy są długie a ludzie wolą trzymać produkty w lodowniach i tak obywatele ZSRR musieli czekać na lodówki do lat 50. Mikojan wprowadza też „hamburgery” – słynne tzw. kotlety po sześć kopiejek. Kojarzycie hasło „reklama dźwignią handlu”? To też dzieło Mikołajana.

Ciekawym zabiegiem jest wplecenie w treść książki nawiązań do „Księgi o smacznym i zdrowym jedzeniu”. „Księga…” jest książką kucharską, która ukazywała się od 1939 do 1990 r. Jej treść i język zmieniały się wraz z biegiem historii ZSRR. Swoim zakresem obejmowała wszystkie republiki radzieckie, tym samym znalazły się w niej przepisy na ukraińskie pierogi, bliny, gruzińskie chaczapuri, czebureki, rachtałkum, szaszłyki, lula-kebab, sacywi, cyplionok tabaka, charczo i wiele innych. Nie zabrakło w niej, także opisów utensyliów kuchennych i technik pracy. Porównując do współczesnych książek brzmi to nad wyraz ciekawie, tylko że w klasycznej radzieckiej „komunałce” w ogóle nie było kuchni. Radziecki obywatel co najwyżej mógł zagotować wodę na herbatę czy podgrzać mleko dla dziecka na prymusie.

„Sowiety…” to nie tylko opisy. W treść wplecione są cytaty z „Księgi…”, oryginalnych dokumentów, które są doskonałą ilustracją i umożliwiają „wniknięcie” w tamten świat. W książce znajdziemy też dodatki, jak zapiski Mikołajana z podróży do USA, czy korespondencja w sprawie książki o „przemyśle mięsnym w służbie totalitaryzmowi”.

Książka Głuszczenko to humor, groteska ale też strach i przerażenie. Trzyma w napięciu. To powieść, książka historyczna i reportaż w jednym. Zachęcam do lektury.

sowiety

Irina Głuszczenko, Sowiety od kuchni. Mikojan i radziecka gastronomia, przeł. Mikołaj Przybylski, wstęp: Maciej Nowak, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2012.