Ambasada Wrocław

0

ambasada

Kiedy w Warszawie otwarte zostały „Przekąski Zakąski”, w całej Polsce jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać lokale w modelu 4+8 czyli 4 pln za 40g wódki, a 8 pln za przekąskę w stylu tatar, śledzik, gzik itp. We Wrocławiu pierwszy lokal w tym stylu nazywał się Przedwojenna, jednak po licznych perturbacjach i przeprowadzce trochę oddał pole konkurencji, która nie zamierzała czekać na ustabilizowanie się ich pozycji.

Jedną z pierwszych takich konkurencyjnych knajp była właśnie Ambasada i trzeba powiedzieć, że uderzyła z grubej rurki od razu. Po pierwsze w Przedwojennej serwowano Żołądkową Gorzką DeLuxe i o ile ja osobiście gustuję, bo ma nieagresywny, wręcz delikatny smak, o tyle wszyscy wiedzą, że jest to wódka stosunkowo tania. Ambasada od razu wystartowała z Absolutem, który w Polsce uznawany jest za wódkę ekskluzywną, a ja mam z nią raczej średnie wspomnienia. Po drugie wystrój Przedwojennej sugerował jakieś 40 lat dłuższy pobyt na rynku i w tym przypadku nie można tego traktować in plus. Jeśli zaś chodzi o Ambasadę to pomimo wielu zmian, i to nie zawsze na lepsze, jest to nadal jeden z moich ulubionych lokali. Ciężko w nim znaleźć wolny stolik, szczególnie od czwartku do niedzieli. Niemniej jednak nie jest to lokal idealny. Jak w każdym tego typu lokalu, serwują tatara. O ile na początku faktycznie był to rzetelny tatar, tak teraz jest to już (jak mawia mój znajomy) jedynie chory Ormianin… Widać ewidentnie, że ciągłe zainteresowanie lokalem powoduje powolny, ale stały spadek jakości. Oby właściciele się opamiętali, bo szkoda by było tego lokalu.

Na razie polecam, jako jedno z ciekawszych miejsc w okolicach wrocławskiego rynku. Miejsce czynne 24/7.