Coctail Bar Max

0

bar max sopot

Zdążyłem się już przyzwyczaić, że pewne miejsca – częściej lub rzadziej – zmieniają nazwę, wystrój i klimat. Kilka knajp znam już tylko z tekstów piosenek, czy z filmów. Na szczęście, co jakiś czas, trafiają się i takie miejsca, które przez kilkanaście lat nie zmieniają swojej nazwy, stylu ani sztandarowego produktu.

Coctail Bar Max poznałem w Jastrzębiej Górze w 2001 roku. Już wtedy miał kilka lat i odważna formuła „czynne 24h przez cały rok” się sprawdzała. Serio – niezależnie od liczb – czy to 10 stopni w skali Beauforta, czy 30 stopni Celsjusza albo 50 cm śniegu – w Maxie zawsze otwarte. I zawsze są klienci. Max ma już swoje oddziały w Sopocie i w Warszawie. Ten Sopocki odwiedzam (i z niego są nasze zdjęcia) i potwierdzam, że trzyma jakość, styl i smak 🙂 Niestety nowe oddziały nie są czynne 24h. No ale może kiedyś.

Żeby w Jastrzębiej Górze poza sezonem utrzymać lokal otwarty przez całą dobę, coś w nim musi być wyjątkowego. Coctail Bar Max ma swoje wyjątkowe koktajle i alkohole.

Jeżeli lubicie napić się znanych na całym świecie klasycznych drinków, podanych wg wzoru i rozpisanych w eleganckim menu, które podaje kelner zjawiający się znikąd, to pewnie lepiej jak pójdziecie do jakiejś restauracji. O ile będzie otwarte 😉

„Mam ochotę na coś niebieskiego, bardziej kwaśnego niż słodkiego i żeby było z ginem.”

W Max-ie menu jeszcze nie widziałem, nawet nie wiem czy jest. To jest takie miejsce, gdzie za okrągłym, świetnie wyposażonym barem, uwijają się mili i kreatywni ludzie, a na pytanie „Od czego dziś zaczynamy?” można spokojnie odpowiedzieć: „Mam ochotę na coś niebieskiego, bardziej kwaśnego niż słodkiego i żeby było z ginem.” Słowo daję – ja tam zawsze w ten sposób zamawiam i jeszcze się nie zdarzyło żebym był niezadowolony. Pewnie przez takich jak ja, barmani są zawsze zajęci i najlepiej wywalczyć miejsce przy barze, choćby po to żeby złożyć zamówienie. Tak w Max-ie zawsze jest dużo klientów.

Okrągły bar służy do paru rzeczy, po pierwsze to najlepsze miejsca do podziwiania artystów przy pracy. Po drugie do wyboru alkoholi. W Jastrzębiej Górze do wyboru jest kilkaset rodzajów alkoholi, w Sopocie jeszcze nie policzyłem. Na honorowych miejscach są butelki, które kosztują więcej niż mój samochód, więc pozostaję przy opcjach „standardowych”. Ale nie ma na co narzekać. Koktajl w dużej, pokaźnej szklanicy kosztuje 20-25 zł i taka cena obowiązuje odkąd pamiętam.

Częścią całej gastronomicznej przygody są zawsze doznania wzrokowe. I tu powinien nastąpić opis wnętrza Maxa, wystroju itd. Ale nie nastąpi bo pamiętam jedynie, że Max w Jastrzębiej ma fajną okrągłą strzechę, w Sopocie chyba jest jakaś barierka przed wejściem, a w środku jest okrągły bar. Czy wspominałem już, że stoi za nim kilkaset butelek? Koktajle wygrywają wszystko. W Maxie można podziwiać tylko 2 kategorie widoków – swoją towarzyszkę lub towarzysza i napoje.

„Coś granatowego z tequilą poproszę”

To miejsce, które łączy w sobie live cooking z możliwością samodzielnego komponowania potraw. Tylko, że tu nie idzie się na stek tylko na „coś granatowego z tequilą poproszę”. Obserwowanie powstawania zamówionego drinka tylko podkręca apetyt. Do tego wszystkie owoce (a wybór jest naprawdę olbrzymi i bardzo egzotyczny) są wysokiej jakości niezależnie od pory roku. Nie wiem czy już to napisałem, ale bardzo lubię Bar Max 🙂