Slow Starter’s Sopot – nie denerwuj kucharza!

2

Tak się złożyło, ze przylgnęła do mnie plakietka „maniaka ostrości”. Zupełnie nie wiem czemu, przecież to normalne, że noże w kuchni mają „golić jak brzytwa”, a sos Tabasco to dobra popitka 😉 W każdym razie od usłyszenia:
„W Sopocie jest taki bar z burgerami, gdzie dają najostrzejszy sos na północy Polski!”, do mojego:
„Dzień dobry, podobno wydaje się Wam, że macie tu ostre burgery?”, minęły nie więcej niż 2 godziny.

Dlatego będzie to bardziej opis przygody z najostrzejszym sosem jaki jadłem, a mniej klasyczna recenzja miejsca.

W małym, murowanym domku, blisko Uniwersytety Gdańskiego, mieści się burgerownia Slow Starter’s. Ich specjalności nie muszę chyba opisywać. Lokal jest naprawdę mały, myślę, że w środku jest miejsce dla max 16-20 gości. Kuchnia jest zaraz za barem, więc burgery są przygotowywane „na oczach” klientów.

Wystrój jest amerykański – motocykle, flagi itp. Trochę też kojarzy się z ulubionym barem dużych rockersów przy ich ulubionej trasie. W czasie moich odwiedzin muzyka była ze stacji telewizyjnej i był to niestety disco-pop. No ale nie dla muzyki tam przyszedłem.

Slow Starter's Sopot

Podobno, kiedyś, pewni piwni smakosze, późną nocą, zdenerwowali kucharza (ma na imię Juma) i dopiero potem zamówili burgery. Tak powstał burger „Zemsta Jumy”. Uwielbiam takie historie, ale Juma musiał być przygotowany, bo sosu o mocy 5’000’000 SHU przecież nie wyczarował. Tak pięciu milionów jednostek ostrości Scoville. I tu wyjaśnienie: ostrość papryczek chili, a także różnych substancji drażniących takich jak np. gaz pieprzowy, mierzy się w jednostkach SHU – Scoville Heat Units. Skala zaczyna się od 0 (zero) dla zwykłej czerwonej papryki, a kończy na 16’000’000* (szesnastu milionach) dla czystej kapsaicyny (związek, który decyduje o ostrości papryczek). Cywilny gaz pieprzowy ma 2-2.5 mln SHU, a gazy policyjne i wojskowe od 5 do 7 mln SHU.

Sos, którym w Slow Starter’s traktują burgera, ma 5 mln SHU.

Zanim udało mi się przekonać obsługę, że wiem co robię podetknęli mi pod nos oświadczenie do podpisania 😉

Slow Starter's Sopot

Burgera oczywiście zamówiłem, oświadczenie podpisałem i czekałem z apetytem. Serio, ale ja nie mam normalnego podejścia do ostrego jedzenia.

Nie mogę Wam niestety opisać smaku burgera (moja żona zamówiła Classic i była zachwycona) ponieważ sos X załatwił całkowicie pozostałe smaki, pozostawiając dwie składowe – jedyny odczuwalny w tym sosie smak to ciężka goryczka, lekko dymna (przypuszczam, że ekstrakt kapsaicyny w tym sosie pochodził z wędzonych papryczek najostrzejszych odmian) oraz ostrość, która technicznie rzecz biorąc smakiem nie jest.

Slow Starter's Sopot

Przy takim poziomie ostrości, nie ma już frajdy z „pikantnego” jedzenia, tylko jest bardzo silny ból. Sos kapnął mi na brodę – piekło w tym miejscu przez ponad 12 godzin, a myłem twarz kilka razy.

Oczywiście dokładnie o to mi chodziło, wiedziałem w jaki poziom ostrości się pakuję i nie narzekam, to tak jakbym przy skokach z bungee z najwyższego dźwigu w mieście marudził, że nie ma widoków na góry i wodospady 😉

W każdym razie, zapłakany i spocony, przebrnąłem przez większość burgera, popiłem 0.5 litra mleka (dodane gratis do burgera) i powoli zacząłem dochodzić do siebie. Pogadałem z kucharzem o doborze sosów (może jednak smak jest do uratowania) i wróciłem do domu.

Zabawa zaczęła się 2 godziny później, kiedy kapsaicyna zaczęła działać wewnętrznie. Ani ze mnie ułomek, ani wrażliwiec na ostre (wręcz przeciwnie), ale dosłownie położyło mnie na ziemię i przeżyłem ciężkie chwile.

Poznałem już granicę, za którą pewnie szybko nie przejdę 🙂 Pozostanę przy ostrości liczonej w tysiącach, a nie w milionach 😉

Obsługa Slow Starter’s bardzo fajna i rzeczywiście sporo wiedzą o ostrości, ostrzegają, są pomocni i… bardzo ciekawi reakcji – świetnych historii znają bez liku 😀 Na pewno wrócę, ale na normalniejszą wersję burgera.

* – odkryto już naturalne substancje, które wielokrotnie przekroczyły tę skalę, ale raczej nie są one na liście składników kuchennych, więc skala dla chili jest właśnie do 16 mln.

Edit 4.10.2014
Skuszony komentarzami na blogu – dzięki Szimo Niak! – wpadłem sobie na szybko przekąsić Crispy. Więc muszę powiedzieć, że burgery mają bardzo dobre 😉 I bułeczki też niczego sobie. Pozdrawiam też bardzo miłą obsługę, która czyta JeSię! 🙂