Gofry, które pankejkami się stały

0

Ryś: Co to jest?
Kruszon: Jakieś placki czy ciastka takie.
Ryś: Co ty, nie jadłeś tego nigdy?
Kruszon: Ostatni raz chyba w przedszkolu. Dobre. Naprawdę dobre. Jak to się nazywa?
Juby: To są racuchy, debilu.
Ryś: Hm. Umiemy mówić.
Oficer, odcinek 6

Czasem jest tak, że człowieka nachodzi ochota na gofra. Z tą potrzebą dyskutować nie można. Po prostu trzeba zjeść i kropka. Tak też się stało kilka dni temu. Problem w tym, że nie mam gofrownicy. Od dawna przymierzam się do zakupu wielofunkcyjnego tostera-grilla-gofrownicy z wymiennymi wkładami ale jakoś do tej pory się nie złożyło. Przypomniało mi się jednak, że mam małą patelnię na pankejki i skojarzyłem też, że w którymś z filmów Jamie Olivier robił wielkiego gofra na patelni przy ognisku. Ochota na gofra przybierała na sile, więc szybko zabrałem się do przygotowania.

W misce zmieszałem po 50 g mąki ziemniaczanej, gryczanej i pszennej pełnoziarnistej. Do tego dodałem łyżeczkę proszku do pieczenia, dwa żółtka, 50 g roztopionego masła, dwie kopiaste łyżki brązowego cukru, łyżkę melasy, łyżeczkę esencji waniliowej. Całość zmiksowałem na gładką masę dodając 250 ml mleka. O mało co, jak zawsze, zapomniałbym o szczypcie soli. Z białek ubiłem gęstą pianę i delikatnie wmieszałem ją w ciasto. Uzyskałem w ten sposób puszystą masę. Przypominała ona nieco w konsystencji ciasto na biszkopt.

Patelenkę rozgrzałem i lekko wysmarowałem masłem. Placka smażyłem około 2 minuty na jednej stronie, do momentu gdy samodzielnie odklejał się od patelenki i dawał się bezproblemowo odwrócić. Placki miały kolor ciemnozłoty/brązowy ale nie przypalony na czarno. Żeby nie było za bardzo zdrowo zrobiłem do tego polewę miksując małe opakowanie śmietany 36 % z dwiema łyżkami miodu spadziowego.

To co uzyskałem gofra przypominało nieco w smaku ale bardziej bliższy był klasycznemu amerykańskiemu pankejkowi. W konsystencji i strukturze też. Nic dziwnego, przepis jest właściwie bardzo podobny. Różni się detalami, jak np. nie zwykłe a kwaśne mleko lub maślanka. Warto wspomnieć, że polską wersją pankejków są nasze racuchy albo sodziaki (zamiast drożdży użyta jest soda). U wschodnich sąsiadów mają bliny. Mamy też większa wersję w postaci naleśników, a te są znane chyba na całym świecie od wieków. Zasada zawsze jest taka sama – mleko, mąka, jajko, spulchniacz i cukier, gdy ma się ochotę na słodką wersję. Ciekawy efekt daje też nieco wody gazowanej. Można robić glutenowe i bezglutenowe. Na ciepło i na zimno. Z owocami, z polewą. Ogranicza tylko wyobraźnia.

Jutro śniadanie na słodko?

IMG_9223aIMG_9227a