Sarenka na mrozie nie może

0

Hijeta kanokoga
tamaranai
Atatakaj iki o
Matteiru aida
śin-rin kantokukan-no tega
futumomoni fureta
Esaoo ippai tabete-ne

– Haiku Fristail –

Przygotowywanie mięsa techniką pulled nie jest żadną nowością, choć chyba nie jest szczególnie popularna. Nic dziwnego, mało kto potrafi znieść kilkugodzinne tortury kiedy po kuchni rozchodzi się aromatyczny zapach mięsa, a nie można go tknąć. Generalnie rozchodzi się o to, aby długo piec mięso w niskiej temperaturze (około 100 stopni Celsjusza). Biada temu, kto nastawi mięso w sobotni poranek, aby spożyć je na kolację. Śmierć przez zaślinienie gwarantowana. Najlepiej nastawić mięso na noc i skonsumować je na obiad lub późne śniadanie. 10 – 8 godzin na 2 kg wołowiny lub wieprzowiny, 2-3 dni marynowania. To nie jest danie dla szybkich i nerwowych. Za to wyobraźcie sobie kiedy przed wami stoi talerz z parującym mięsem, które rozpada się na pojedyncze włókna. Albo lepiej, boczek pieczony 7 godzin, który rozpada się po nałożeniu na talerz… Prawda Bartes?

Tym razem jednak nie przyrządziłem ani wieprzowiny, ani wołowiny. Jakiś czas temu dostałem od znajomego myśliwego kawałek sarny, w tym żeberka. Nie składało się na szybkie jej spożycie, więc wylądowała w zamrażalniku ulegając zapomnieniu. Kilka dni temu, przy okazji towarzyskiego spotkania u Bartka z Sail Cook zajadałem się żeberkami wieprzowymi i przypomniało mi się o czekających sarnich żeberkach. Chcąc wykorzystać w pełni walory smakowe dzikiego mięsa zdecydowałem się na przyrządzenie pulled żeberek. W tym przypadku, szczęśliwie nie trzeba czekać 8-10 godzin, wystarczą 3-4 godziny.

Dziczyznę lubię w dość czystej wersji i z tego względu żeberek nie marynowałem. Zrobiłem tak zwanego cukierka, czyli zapakowałem żeberka do rękawa foliowego wraz z dużą ilością natki pietruszki, świeżego tymianku i rozmarynu, sporą szczyptą chipotle, korzeniem pietruszki. Na mięso położyłem przecięta na pół główkę czosnku. Tak zapakowany cukierek wstawiłem do piekarnika nagrzanego na 170 stopni i zająłem się innymi sprawami. Po upieczeniu, zostawiłem mięso na jakieś 15 minut dla uspokojenia soków. Tłuszcz i soki, które się wytopiły użyłem do zrobienia rozmarynowego puree – czyli ugniotłem ziemniaki z tłuszczem i świeżo posiekanym rozmarynem. Dietetycy mogą się nie niepokoić, sarnina jest bardzo chudym mięsem i to co się wytapia ma raczej homeopatyczną objętość.

Sarna

Pomimo że, temperatura była nieco za wysoka mięso smakowało pysznie i ładnie się rozwarstwiało. Następnym razem spróbuję pieczenia w niższej temperaturze, szczególnie że w zamrażalniku czeka druga porcja żeberek i spory rozmiarów udziec. Do tak przygotowywanej sarniny warto też dodać trochę dobrego czerwonego wina lub ciemnego piwa, najlepiej owsianego lub czekoladowego stouta. Nie zaszkodzi też dodać kilka jagód jałowca. Tak przygotowane mięso można podać w postaci burgerów, na tostach lub wprost na talerzu. Pulled kebab też będzie ciekawą propozycją.

Sarna

Z kronikarskiego obowiązku i dla porządku terminologicznego trzeba wspomnieć, że sarna europejska (Capreolus capreolus) to gatunek ssaka parzystokopytnego z rodziny jeleniowatych. Samica jest nazywana kozą lub siutą, samiec rogaczem lub kozłem, młode to koźlęta. Zatem sarna, to nie tylko pani sarna, ale także pan sarna. Jelonki zaś występują tylko w bajkach.