Szparagi, truskawki i ziemniaki z The Specials.

0

11358634_1004144549598528_84231943_AMoja kucharska strategia polega na tym, że głównie nie mam pojęcia co robię. Po drugie, czosnek i oliwa pasują prawie do wszystkiego. Gotuję bezmięsnie, z inklinacjami wegańskimi, ale akurat poniższy przepis zawiera trochę sera. Niniejszym witam czytelników tego bloga, nie wiem, czy jeszcze się spotkamy, ale sam fakt, że piszę o gotowaniu jest zabawny. Się nie spodziewałem się. Cześć!

Szparagi są jak truskawki, tylko, że występują jeszcze krócej i mają inny kolor. Szparagi są zdrowe, dobrze przygotowane są pyszne, pożywne i ładne. Klucz do przyrządzania tego typu potraw polega na tym, żeby nie przekombinować i pozwolić głównemu składnikowi objawić się w całym majestacie smaków, kolorów i kształtów. Poza tym nieskomplikowane dania są prostsze do przyrządzenia niż skomplikowane. I szybsze. A to też ważne.

Poniższa potrawa występuje w różnych wariacjach w różnych przepisach, więc jak ktoś poczuje, że to gdzieś widział, to pewnie ma rację.
Składniki:

  • dwa pęczki grubych, zielonych szparagów
  • ziemniory, wedle gustu, ja lubię, więc używam kilograma, najchętniej młodych
  • czosnek (4-5 ząbków), oczywiście
  • koperek
  • truskawki (10 sztuk większych lub więcej mniejszych)
  • pół pora
  • płatki migdałów – pół opakowania, czyli ok. 35g
  • pestki dyni, garść
  • oliwa, oczywiście
  • pieprz, sól
  • parmezan

Szpraragi obrać do 2/3 wysokości, dokładnie umyć, pokroić na pół. Jeżeli w trakcie krojenia noż zatrzymuje się na skórce, to znaczy, że warzywo warto jeszcze obrać. Unikać łykowatości. Za wszelką cenę. To jest moja osobista paranoja, ale lubię, gdy gotowane warzywa ustępują przed delikatnym naciskiem zębów. Po to się gotuje warzywa moim zdaniem. Sraldente.
Ziemniaki dokładnie umyć. Pora umyć. Wodę zagotować, delikatnie osolić, włożyć szparagi, pora i obrane ząbki czosnku. Por znalazł się w tym przepisie wyłącznie dlatego, że był akurat już jakiś czas w lodówce i głupio byłoby go wyrzucić. Poza tym por wszedł do moich łask ostatnio, głównie dlatego, że udało mi się go odczarować. Kiedyś kojarzył mi się z łykowatym odpadem po rosole, albo łykowatym składnikiem niedobrych sałatek.

W drugim garnku podgotować ziemniaki, takoż delikatnie osolone. Szparagi i pora wyjąć po ok. 5-6 minutach, gotować żeby trochę zmiękły. Główną wadą szparagów jest ich łykowatość, nie lubię łykowatych warzyw. Ziemniaki doprowadzić do analogicznego stanu, gotować na czuja, dla przyspieszenia można je uprzednio pokroić na mniejsze kawałki.

Niezimniaki odcedzić. Ziemniaki też. Wywar z nieziemniaków odlać na później.

Rozgrzać piekarnik do 100-120 stopni. Żaroodporne naczynie wysmarować cienką warstwą oliwy. Pora pokroić na grube plastry, szparagi przekroić na pół, ziemniaków nie kroić, czosnku też nie.

W naczyniu żaroodpornym ułożyć ziemniaki i pora polać wywarem i oliwą i wstawić na trzy minuty. To propozycja mojego czeladnika Małgosi, nigdy tego nie robiliśmy, ale brzmi dobrze. Dopiero po tym czasie wyjąć naczynie, na ziemniakach ułożyć szparagi przekładając czosnkiem. Całość posolić, popieprzyć, posypać nasionami dyni, następnie migdałami, a następnie parmezanem. Skropić oliwą. Wstawić do piekarnika na ok. 15-20 minut. Weryfikować na podstawie stanu rozpuszczenia parmezanu. Jak już zacznie się zwęglać, to znaczy, że nie wyjęliście swojej potrawy wystarczająco wcześnie. Wyjąć jak parmezan zacznie tracić właściwości stałe, na rzecz płynnych. W międzyczasie co kilka minut podlewać wywarem, żeby potrawa zachowała sprężystość i wilgoć, która odparowuje w trakcie pieczenia.

Gdy tak się stanie, wyjąć, udekorować koperkiem i pokrojonymi na ćwiartki kawałkami truskawek. Truskawki służą głównie złamaniu biało-zielonego obrazu potrawy oraz nadaniu jej odrobiny słodkości.
Ponieważ inwencja skończyła mi się na szparagach, jako surówki proponuję umyte rzodkiewki do jedzenia palcami. W ogóle jedzenie warto przygotowywać tak, aby można je było spożywać ręcyma. Samą potrawę można podawać jako danie polskie domowe, czyli oddzielnie szparagi z polewą i oddzielnie pyry, albo jako eintopf, co jest zawsze na plus.

W ramach napoju może wystąpić białe wino, woda z cytryną, albo cokolwiek innego.

Prijatno!

P.S. Ok, prawda jest taka, że cały przepis pisałem w trakcie robienia. Ten akapit piszę już po sprawdzeniu najważniejszego, czyli smaku. Jeśli chodzi o smak to danie wspaniale pachnie i (dzięki truskawkom) nieźle wygląda.

Jeśli chodzi o smak, to jestem wobec siebie krytyczny, ale jest to mistrzostwo świata. Okazało się, że podane ilości składników to tak naprawdę cztery porcje. Jak ostygnie i się przegryzie, wstawię do lodówki, gdzie się znowu przegryzie. Jutro będzie jeszcze smaczniejsze.

Do gotowania przygrywał nam ten zespół. Też polecam.